niedziela, 18 listopada 2018

Olśnienia.

 Podobno, kiedy robi się to co się kocha, to tak jakby się nie robiło.


Jeśli idziesz za tym, co cię uszczęśliwia, to jakbyś podążał jakimś szlakiem, który istniał od zawsze, czekał na ciebie, i że życie, które właśnie przeżywasz, jest tym, które było ci jakoś pisane.
Joseph Campbell
Rób to co kochasz robić. Znajdź swoją pasję. Jedynym sposobem, aby osiągnąć sukces jest kochać, to co robisz.
Steve Jobs
No, i ja właśnie na te słowa dostałam olśnienia.
Co lubię w mojej pracy?
A tam, lubię. Kocham! 
Kocham to, że mogę to wszystko robić z łóżka, fotela, spod kołdry lub kocyka...
cudowne jest to, że: 
zarządzanie moim światem może odbywać się...
gdziekolwiek jestem!!!



Lubię to! Lubię to! Lubię to!



poniedziałek, 1 stycznia 2018

2018 czas na nowe.

Trzeba wziąć się w garść i wrócić na właściwe tory.
Wyznaczać nowe cele i działać.
Działać.
Działać.

sobota, 20 maja 2017

poniedziałek, 8 maja 2017

Rossa ...


Konstelacje płatków

Rozdarte
tęsknoty
duszy
dotykają zapachem
najgłębsze
nuty
milczenia

tylko czerwienie
płonące
nostalgiami
krzyczą
modlitwy
.
.
.
nie-zapomnienia.






czwartek, 20 kwietnia 2017

Anioł Różany.

Katarzyna Michalak - pisarka -  Kasiu, od naszego ostatniego spotkania, róże to moje ukochane smaki. 
Natychają mnie te małe, aromatyczne płateczki...
Blejtram jest.
Lody z płatkami róż są... (lokowanie produktu, dobrowolne)
Wena jest... no to do dzieła...


Spotkania z Kasią zawsze pełne słońca.

Czekolada z płatkami róż w pijalni czekolady Wedel w Warszawie :)
Spacer Warszawskimi uliczkami...
  
Anioł Różany 
z serii "Za zamkniętymi oczami".
Szkic już jest, pozostaje mi tylko przywołać kolory,
a może tym razem, Anioł sam je przywoła?


















czwartek, 7 lipca 2016

Alek, czyli powieki zamknięte, a oczy otwarte szeroko.

Laptopik mi odszedł na drugą stronę, słowem... padł.
Ale nie o laptopiku, bo sobie poradziłam.
Choć laptopik w zasadzie odegrał dużą rolę, a raczej jego brak.
Otóż, dzięki temu nie ukrywam smutnemu(i kosztownemu) odejściu,
na płótnie zasiniał Anioł nazwany Alkiem.
Jakoś mi pewnego Aleksandra przypomina...więc został Alek.
No cóż , no cóż, no cóż... na żywo jest absolutnie ładniuchniejszy :)







wtorek, 7 czerwca 2016

A na imię miała właśnie...

No dobra... niech będzie Beatka :)

Zegar za ścianą wybija dwanaście razy.
Jakoś mnie ten dźwięk nie nastraja miło...

Ale zaraz wkleję dzisiejszą pracę, to i się i cieplej i milej zrobi...

A kolory, no cóż...jak zwykle na żywo zupełnie inne.